Czy wizyta u trychologa ma sens

Zdecydowanie tak - i to niezależnie od tego, czy problem z włosami dopiero się zaczyna, czy trwa już od dłuższego czasu. Wiele osób trafia do mnie dopiero wtedy, gdy nie kupowane przez dłuższy czas kosmetyki w aptece nie działają, gdy widzą wyraźne przerzedzenie albo znaczące wypadanie włosów, a szkoda, bo im wcześniej zaczniemy działać, tym łatwiej jest zatrzymać proces, zanim stanie się trudny do odwrócenia.

Na pierwszej wizycie nie zgaduję na oko - robię trichoskopię, czyli badanie skóry głowy i włosów pod dużym powiększeniem. To pokazuje mi rzeczy, których gołym okiem nie widać: stan mieszków włosowych, proporcje włosów w fazie wzrostu i wypadania, ewentualne stany zapalne czy łuszczenie się skóry. Pytam też o historię - dietę, stres, choroby tarczycy, gospodarkę hormonalną, przyjmowane leki, historię rodzinną chorób. Wypadanie włosów prawie nigdy nie ma jednej przyczyny, więc bez tego wywiadu trudno o trafną diagnozę.

To, co najczęściej zaskakuje pacjentów, to fakt, że nie każde wypadanie włosów czy problemów ze skórą głowy wymaga tych samych rozwiązań. Sezonowe przesilenie to co innego niż łysienie androgenowe, a to jeszcze co innego niż wypadanie związane ze stresem, niedoborami czy stanem zapalnym skóry głowy. Dobranie kosmetyku czy suplementu bez diagnozy, to często "strzelanie w ciemno" i strata czasu, który w przypadku włosów naprawdę ma znaczenie.

Więc jeśli ktoś się zastanawia, czy jego przypadek jest "na tyle poważny", żeby iść do trychologa - powiem szczerze: nie trzeba czekać na dramatyczne objawy. Konsultacja diagnostyczna to często godzina, która daje odpowiedź, czy to, co się dzieje, jest normą, czy jednak wymaga działania. A jeśli wymaga - im wcześniej, tym lepsze efekty.

Produkty powiązane z artykułem